Wpisz informacje, które znasz

zamknij

Kulturalne wywiady - odsłona IV

O współczesnej poezji , przyszłości młodych poetów i poetyckim rynku wydawniczym...

 

Wywiad z Magdaleną Koperską

 

 

Na początek naszej rozmowy chciałabym zadać popularne w ostatnich latach pytanie: czy ludzie w ogóle chcą dziś jeszcze czytać poezję?

 

W czasach kultury audio-wizualnej, której początek zaobserwowaliśmy pod koniec XX wieku, książka (tym bardziej tomik poetycki) nie jest już na pewno produktem pierwszej potrzeby, ani nawet intelektualną rozrywką. Nie utożsamiam się jednak ze stwierdzeniem, że po poezję już nikt prawie nie sięga, lub że jest to relikt poprzedniej epoki. Zmieniła się oczywiście percepcja poezji, ale przecież i sama poezja ewoluowała. Z elitarnych salonów literackich przeniosła się na internetowe portale poetyckie i do mniejszych, często bardziej lokalnych, miejsc spotkań współczesnych twórców. Jest jednak nadal ważna i potrzebna. Inaczej moje wydawnictwo nie miało by sensu.

 

Kto, Pani zdaniem, sięga dziś po poezję?

 

Trudne pytanie. Wydaje mi się, że nie można jednoznacznie scharakteryzować współczesnego czytelnika poezji. Z całą pewnością to wrażliwy, poszukujący czegoś więcej, może trochę rozedrgany wewnętrznie, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, niepogodzony ze światem materialnym, człowiek. Wciąż wierzę, że poezja ma charakter terapeutyczny zarówno dla autora, jak i czytelnika.

 

Pani wydawnictwo, Anagram, istnieje nieprzerwanie od 1991 roku. Jak wyglądały losy wydawnictwa? Jak wyglądały początki i co się zmieniło od tamtego czasu?

 

Kiedy powstawało wydawnictwo ANAGRAM, czasy były zupełnie inne. Inny też był rynek książki.

To były początki prywatnych wydawnictw, hurtowni, funkcjonowało więcej księgarń. Ukazywało się zdecydowanie mniej tytułów rocznie i były one bardziej widoczne na księgarskich półkach. Budziły zainteresowanie nie tylko czytelników, ale i mediów. Mieliśmy to szczęście (sic!), że od początku istnienia byliśmy niszowym wydawcą poezji polskiej i światowej w miniaturach w twardej oprawie. I właśnie ta niszowość przyniosła wiele powodów do dumy. Przede wszystkim staliśmy się rozpoznawalną marką. Od 23 lat bardzo starannie przygotowujemy każdy tytuł do druku. I chyba trzymamy wysoki poziom, potwierdzają to nasi Czytelnicy.

 

A wracając do meritum: tak jak wspominałam, zmieniły się czasy, rynek książki i czytelnik. Nie ma opiniotwórczych wysokonakładowych tytułów pism literackich, promujących poezję. A szkoda. Co się zmieniło? Wysokość nakładów. 20 – 30 tysięczne nakłady tomików poezji (a takimi nakładami wtedy żonglowaliśmy) raczej odeszły do lamusa. Sprzedaż przez hurtownie i księgarnie: nie ma ze sprzedaży tomików poetyckich wysokich zysków, jak w przypadku sprzedaży wysokonakładowych popularnych tytułów, są więc traktowane nieco po macoszemu. Dlatego na przekór rynkowi książki i zmieniającym się czasom, dalej promuję poezję. Bo dla mnie jest ona czymś więcej niż produktem.

 

Czy może Pani wskazać nazwiska, które od lat cieszą się niegasnącą sławą czy też raczej zainteresowanie poszczególnymi nazwiskami nie jest niczym stałym?

 

Niezmienne jest zainteresowanie poezją Marii Pawlikowskiej -Jasnorzewskiej, Konstantego I. Gałczyńskiego czy Bolesława Leśmiana. Trudno zresztą się temu dziwić, przecież to klasyka poezji. Gałczyński i Leśmian to geniusze słowa, wyprzedzający swój czas. Wieczną sławą cieszą się legendy poetyckie, jak tragicznie zmarli polscy poeci wyklęci: Wojaczek czy Bursa.

Oczywiście Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert, Czesław Miłosz i Ernest Bryll.

Gaśnie natomiast gwiazda Stachury, wiecznego wędrowca i cygana – któż mógłby sobie teraz pozwolić na takie życie – czy Mirona Białoszewskiego, poety tragicznego, intelektualnego i niezwykłego. Światowa poezja to pewnie moje prywatne wybory, ale mam poczucie, że nigdy nie zgaśnie sława Villona, Rilke’go, Rimbaud’a, Cwietajewej czy Plath. Tak, to wielkie Postaci światowej poezji.

 

Czy mogłaby Pani opowiedzieć coś więcej o tej najbardziej współczesnej poezji polskiej? Czy dzisiejsi poeci sięgają po nowe, nieznane dotąd środki wyrazu, eksperymentują, czy też raczej nie obserwuje Pani większych nowych zjawisk i trendów w poezji w ostatnich latach?

 

Ma Pani rację. Współczesna poezja jest przede wszystkim bardzo rozproszona. Nie ma jasnego kodu poetyckiego, ani jednej ogólnie przyjętej normy. Nie wspominając już o programach. Czy to lepiej, czy gorzej, jeszcze nie mnie to oceniać. Za wcześnie na takie oceny. Jednak czuję wyraźną zmianę, według mnie na gorsze. Może dostanę cięgi od środowiska, ale uważam, że wiele złego uczyniły, mnożące się jak grzyby po deszczu, portale poetyckie. Teraz każdy może wydać tomik, wystarczy zapłacić. Pełno jest takich „ofert” wydawniczych. Za dużo publikuje się tomików poezji, za mało przygląda się im merytorycznie. Dialog wydawca – autor jest utrudniony. Wydawcy trudno być autorytetem poetyckim, skoro autor i tak wie lepiej. Mnie to akurat bardzo dotyka. Ale mogę śmiało patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Nie wydałam nigdy żadnego tomiku poezji, który byłby daleki od mojej wrażliwości i sposobu postrzegania świata poetyckiego. Współczesne pokolenie poetów śmiało eksperymentuje ze słowem. I dobrze. Jednak eksperyment poetycki powinien mieć przemyślany zamysł, a nie być nieznośną podróbką tego, co już było. Awangarda, futuryści, formiści, formuliści….to było. Nieudolnemu naśladownictwu mówię nie. I żaden neonaturalizm poetycki mnie nie przekonuje. Przyznam też szczerze, że współczesna poezja – oczywiście też bez przesady - mnie nie zaskakuje. Ja poszukuję albo metafory, albo rytmu. A nie jak to pięknie nadużywa się określenia prozy poetyckiej. Zawsze jednak doradzam, aby trzymać na wodzy swoja ułańską fantazję przy tworzeniu wiersza, bo to bardzo delikatny organizm. I może się w końcu zbuntować. Bardziej zaskakują mnie wiersze młodych poetów, budowane na klasycznym kanonie poetyckim.

 

Kilka lat temu media podały do wiadomości publicznej informację, z której wynika, że bardzo wielu Polaków pisze wiersze do tzw. szuflady, a także publikuje swoją poetycką twórczość za pośrednictwem rozmaitych portali internetowych. Przed laty tworzenie poezji było niezwykle prestiżowym, modnym i elitarnych zajęciem, a jej czytelnicy postrzegani za inteligentów. Czy zatem w Pani ocenie, tworzenie i czytanie poezji kojarzone jest dziś z czymś wstydliwym i niemodnym, w przeciwieństwie do pisania/czytania powieści?

 

To pytanie nawiązuje oczywiście do poprzedniego. Jeśli poeta chowa swoje wiersze do szuflady, to nie jest jeszcze nic złego. Pisze, więc jest to dla niego forma autoterapii. Potrzebuje zapisać swoją duszę, to dobrze. Tworzenie i czytanie poezji w żaden sposób nie jest i nie powinno być wstydliwym tematem. Ja mam wręcz wrażenie, że pisanie poezji jest czymś tak normalnym i tak łatwo dostępnym, że straciło swoją moc. Wspominałam wyżej, ze według mnie portale poetyckie i portale, które wydają tomiki wszystkim twórcom, którzy zapłacą, bez żadnej merytorycznej refleksji, a jedynie z nastawieniem na zarobek, uczyniły bardzo wiele złego I co gorsze, takim poetom wydaje się, że są wybitni. A może spróbowaliby wydać tomik w jakimś znanym i dobrym wydawnictwie? I wcale nie myślę o swoim wydawnictwie, ale ogólnie rzucam myśl. Obawiam się, że łatwo by nie było. Miałam kilka sytuacji w pracy wydawniczej, kiedy zgłaszali się do mnie poeci z debiutem na koncie, z prośbą o pomoc w promocji i dystrybucji. Tomik wydać jest łatwo, ale dotrzeć do czytelnika już niekoniecznie. A tylko dobra poezja zostaje na dłużej. Uważam, że nie każdy może wydać tomik poezji, nie każdy ma do tego prawo. Bo to ogromna odpowiedzialność, nie tylko wobec siebie, ale przede wszystkim wobec czytelników.

 

Tworzenie poezji kojarzy się raczej z prestiżowym, niekoniecznie zaś dochodowym zajęciem. Dzisiejszy rynek wydawniczy wydaje się bezlitosny nie tylko dla początkujących poetów – może w tym także warto upatrywać się przyczyn ogólnego spadku zainteresowania poezją?

 

Tak, jak wspominałam na początku, nie uważam, że nastąpił spadek zainteresowania poezją. Jest tylko inaczej. Czy jest to zajęcie prestiżowe, niestety już chyba nie. Ale poeci wcale nie mają się tak źle. Proszę spojrzeć na kolejne doskonałe tytuły poetyckie Jacka Dehnela. Rynek wydawniczy jest bezlitosny dla poezji wcale nie dlatego, że nie można jej sprzedać. Wymaga to po prostu dużo więcej wysiłku. Proszę wierzyć, że do Anagramu zgłasza się sporo czytelników, którzy poszukują tomików poetyckich. Dobrze, że są jeszcze dostępne w niektórych dobrych księgarniach!

 

A dlaczego początkujący poeci mają gorzej, niż ich poprzednicy? Trudniej promować nieznanych twórców, nikt nie próbuje nawet się nad nimi pochylić. Nie ma zbyt wielu ogólnopolskich pism literackich, są często bardziej lokalne. Krytyka poetycka przerodziła się w krytykę złośliwego jadu. Poeci sami są winni. Zbyt duża pewność swojej wyjątkowości i brak pokory nie sprzyja Poezji….

 

Którego polskiego i zagranicznego poetę/poetkę ceni Pani najwyżej?

 

Z polskich poetów najwyżej cenię chyba Bolesława Leśmiana, Leopolda Staffa, no i oczywiście Gałczyńskiego. Wysoko cenię poezję Herberta. I niezmiennie zakochana jestem w poezji Poświatowskiej. Ze współczesnej poezji polskiej najchętniej sięgam po kolejne tomiki Ewy Lipskiej.

 

Zagraniczni: moja ostatnia miłość poetycka to Erich Fried

 

Trudno wybrać jednego poetę czy poetkę. Wszystkie wymienione nazwiska to taka mieszanka poetyckiej wrażliwości, sposobu patrzenia na świat, talentu, ale i obłędu. Pewnie można byłoby stworzyć z tych wielkich postaci świata poetyckiego jedną osobowość. Idealną, ale i przerażająca,.

Z całą pewnością wybitną.

 

Dlaczego akurat po tomiki Ewy Lipskiej tego sięga Pani najchętniej?

 

Ostatni tomik Ewy Lipskiej, zatytułowany „Miłość droga pani Schubert…” jest dla mnie objawieniem. Poezja, proza, listy. Mieszanka. Skondensowane słowa o najważniejszych wartościach życia, śmierci, poszukiwaniu, pogubieniu, stracie. Czytam go bezustannie od nowa. I nie czytam recenzji na temat tego tomiku, bywają różne. Dla mnie Ewa Lipska jest mistrzynią słowa, budowania napięcia. To wybitna poetka. Potwierdza to każdym wydanym tomikiem. Mieliśmy szczęście, że Anagram opublikował miniaturę poezji poetki.

 

W poezji szukam jakiegoś punktu zaczepienia. Poezja to przecież prawda o nas samych. Metafora nas samych. Dlatego sięgam po poezję poetów, których wymieniłam. No i polecam Frieda. Jak on pisze o miłości. Po męsku, konkretnie, ale jakże zmysłowo.

 

Czy często otrzymuje Pani wiersze do oceny? Jak ocenia Pani dzisiejszych poetów? Czy są jakieś tematy, które poruszają w swoich wierszach najczęściej?

 

Bardzo często otrzymuję maile z propozycją wydania tomiku debiutanckiego, z prośbą o pomoc, ocenę, podpowiedzi. Poeci piszą jak zawsze o wszystkim, co ich akurat dotyka i boli. Niestety, bardzo rzadko są to perełki. Nie jestem łatwym wydawcą, nawet jeśli zdecyduję się wydać tomik współczesnej poezji, nie jestem jedynie zleceniobiorcą. Daje z siebie wszystko, nierzadko wtrącam się w wiersze, sugeruję, które wiersze ewentualnie wyrzucić, lub zmienić. Nie jestem oczywiście tyranem ani wydawca totalnym. Prowadzę po prostu dialog z poetą. Przecież po wydaniu, rusza cała machina promocyjna. Spotkania autorskie, targi książki, festiwale. Dialog jest tu więc bardzo istotny. I pewnie dlatego nieczęsto wydaję debiuty.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę kilku kolejnych dekad w propagowaniu wartościowej poezji na rodzimym rynku księgarskim.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę i za wspieranie działań poetyckich.

 

 

Magdalena Koperska – właścicielka wydawnictwa Anagram oraz propagatorka wartościowej poezji polskiej i zagranicznej

 

Wywiad przeprowadziła:

Karolina Kunda-Kuwieckij

 

Kontakt

mail: prus@prus24.pl

telefon: (22) 826-18-35

Copyright © 2001-2018 Główna Księgarnia Naukowa im. B. Prusa. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Home   /   Informacje   /   Kontakt
Projekt i realizacja:
MDA.pl