„Wykracza poza swoją epokę”. O „Dżumie” na rocznicę

Camus_foto

Przetłumaczona na dziesiątki języków, czytana w szkołach, jedna z najważniejszych książek XX wieku. Książka, której niezmiennie aktualny przekaz powinien zachęcić nas do tego, aby sięgnąć po nią jeszcze jeden raz.

We wtorek 10 czerwca 1947 roku szwedzka firma motoryzacyjna „Saab” zaprezentowała pierwszy model swojego samochodu osobowego – Saab 92, zaś w Paterson w stanie New Jersey w USA na świat przyszedł Randy Edelman, kompozytor i twórca muzyki m.in. do Pogromców duchów II, Gettysburga, Ostatniego smoka czy też Oświadczyn po irlandzku. Tego samego dnia Editions Gallimard, istniejące od 1911 roku największe niezależne wydawnictwo we Francji, współpracujące m.in. z Marcelem Proustem, Andre Malraux, Simone de Beauvoir, Patrickiem Modiano czy też w ostatnich latach z Jonathanem Littelem, wypuściło na rynek pierwsze wydanie La Peste – Dżumy.

dzumaPrace nad Dżumą autor Upadku rozpoczął w styczniu 1941 roku w Oranie. Pomysły, kolejne etapy prac nad dziełem możemy odtworzyć na podstawie zapisków pozostawionych przez pisarza. Jeden z pierwszych: „Powieść. Nie dawać w tytule >>Dżuma<<. Ale na przykład: >>Więźniowie<<”. W kolejnych notatkach znajdujemy wynotowane fragmenty Biblii, rozważania nad sensem powstającej książki, wypisy dt. dziejów zarazy. Camus chciał jak najwierniej odtworzyć jej przebieg. Precyzja w odmalowywaniu świata powieści ma odbicie w samym języku. Prostym, gęstym, nie zachwycającym się samym sobą. I właśnie w tej precyzji myśli, precyzji słowa, tkwi olbrzymia moc Dżumy. Trudno się jednak temu dziwić. Oran ogarnięty przez zarazę jest swoistą kopią okupowanej Francji, w której Camus żył już jakiś czas. Wszystko co znajdujemy na kartach powieści w jakiś sposób laureat literackiej nagrody Nobla znał z autopsji. Łącznie z przeciwstawieniem się złu – wśród francuskich pisarzy był jednym z najmocniej zaangażowanych w ruch oporu, pełniąc m.in. rolę redaktora naczelnego „Combat”, podziemnej gazety wydawanej w nakładzie 250 tys. egzemplarzy.

the_plaguePierwsze wydanie Dżumy, 22 tys. egzemplarzy, zeszło w ciągu kilku dni. Tylko do września sprzedano kolejne 30 tys. Camus uważnie śledził ukazujące się recenzje, źle znosząc pojawiającą się w paru miejscach krytykę, zaś jeszcze gorzej reagując na brak zrozumienia książki. Jednak ogólne wrażenie pozostawało pozytywne. Otrzymał nawet, choć nie sprawiło mu to radości, honorową Nagrodę Krytyków Literackich.

czytajacZ czasem Dżumą zachwycało się coraz więcej osób. Wśród nich znalazł się Józef Czapski, współtwórca paryskiej „Kultury”. W krótkiej recenzji, którą dzisiaj możemy poznać dzięki Czytając, pisał m.in., że jest to książka smutna, „dławiąca. Nie ma nadziei na tej smutnej ziemi, jak tylko dać z siebie najlepsze. Nie ma i nie będzie żadnej błyskawicy Łaski, nie będzie na pewno cudu”. Chwilę wcześniej zaś zauważał, że „La peste jest książką w obronie wolności, wolności nawet w mieście, w którym tysiące umierają na dżumę, bo tylko dobrowolnie przyjęta dyscyplina jest godna, mówiąc stylem tegoż Camusa – sympatii”. Wiele uwagi Dżumie, jak i całej twórczości autora Pierwszego człowieka, poświęcił Tony Judt, który we wstępie do wydania przygotowanego przez Penguina, dostępnym w tomie Kiedy zmieniają się fakty, zauważał, że powieść „nie daje nam żadnych nauk”.

kiedy_zmieniaja_sie_faktyCamus nie chciał, aby jego dzieło stanowiło „traktat”. I może właśnie dzięki temu, jak stwierdzał Judt, „wykracza poza swą epokę. Patrząc [bowiem] na ponure żniwo dwudziestego wieku, widzimy teraz wyraźniej, że Albert Camus dostrzegł główne dylematy moralne tego stulecia”. Zamiast prostych wskazówek zwracał naszą uwagę na problem zła. Zła, z którym trzeba walczyć dzień po dniu, bez bohaterstwa, „bo przypisując zbyt wielkie znaczenie pięknym czynom, składa się pośrednio hołd złu. Pozwala się bowiem wówczas przypuszczać, że piękne czyny mają tak wysoką cenę dlatego, że są rzadkie, gdy niegodziwość i obojętność bywają znacznie częściej motywami działań ludzkich. Jest to pogląd, którego nie podziela narrator. Zło na świecie płynie niemal zawsze z niewiedzy, dobra zaś wola może wyrządzić tyleż szkód co niegodziwość, jeśli nie jest oświecona. Ludzie są raczej dobrzy niż źli i w gruncie rzeczy nie o to chodzi. Ale nie wiedzą w mniejszym lub większym stopniu; jeśli zaś mowa o tym, co nazywa się cnotą lub występkiem, najbardziej rozpaczliwym występkiem jest niewiedza, która mniema, że wie wszystko, i czuje się wówczas upoważniona do zabijania. Dusza mordercy jest ślepa i nie ma prawdziwej dobroci ani miłości bez największej jasności widzenia”.

Dzisiaj, niemal dokładnie 70 lat po ukazaniu się pierwszego francuskiego wydania, oraz 60 lat po polskiej premierze, uświetnionej nową edycją tytułu, sięgnijmy po Dżumę jeszcze raz. Chociażby po to, żeby przypomnieć sobie o co Camus, „najlepszy człowiek we Francji”, jak nazwała go de Beauvoir, walczył przez długie lata. Poza tym – to po prostu bardzo dobra książka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>