Tam gdzie Steinbeck

grona gniewu OKLADKA.indd

Kraj, gdzie wszystko jest większe – domy, samochody, drzewa, góry, przestrzenie do pokonania, ale i marzenia. Kraj, który potrafi opowiadać o sobie jak żaden inny. Stany Zjednoczone.

Historia amerykańskiej literatury nie należy do najdłuższych. Zdawałoby się, że w porównaniu z ponad tysiącletnimi dziejami francuskiej, angielskiej i niemieckiej, czy nawet krótszymi o kilka wieków losami włoskiej, hiszpańskiej oraz polskiej ma niewiele do pokazania. Tymczasem już nawet pobieżny przegląd jej dorobku uświadamia, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej niezwykłych zjawisk w świecie słowa pisanego. Widać to chociażby po liczącej jedenaście (czasem podaje się dwanaście, dopisując T.S. Eliota) nazwisk liście noblistów. Więcej laureatów w tej kategorii ma jedynie Francja. Wśród amerykańskich zwycięzców znajdujemy m.in. Isaaca Bashevisa Singera, Williama Faulknera, Ernesta Hemingwaya, Josifa Brodskiego, Boba Dylana, czy w końcu Johna Steinbecka.

myszy_i_ludzieI właśnie Steinbeck, uznawany za jednego z najbardziej kontrowersyjnych amerykańskich pisarzy XX wieku, zdaje się być w tym gronie, może jeszcze obok Hemingwaya, autorem najbardziej amerykańskim. Nie przez pochodzenie czy poglądy, ale przez literaturę. Oszczędną w formie, do bólu realistyczną. Jak w Myszach i ludziach, gdzie czytając wstęp możemy poczuć się jakbyśmy byli gdzieś w Kalifornii, tak ukochanej przez autora Gron gniewu:

„Kilka mil na południe od Soledad rzeka Salinas zbliża się do wzgórz, a jej nurt nabiera głębi i zielonkawej barwy. Woda w powstałej tu wąskiej zatoczce jest nagrzana, bo wcześniej, migocząc w słońcu, przepływa przez żółte piaski płycizny. Po jednej stronie rzeki złociste stoki przechodzą ku górze w zwarty skalny masyw gór Gabilan, ale drugi brzeg, od strony doliny, porastają drzewa – wierzby, pokrywające się każdej wiosny świeżą zielenią, choć w niższych partiach oblepione mułem naniesionym przez zimowe powodzie, i pochyłe sykomory o białawych cętkowanych pniach i gałęziach tworzących łukowate sklepienie nad wodą”.

na_wschodTakie opisy z książek Steinbecka można by cytować całymi stronami. Tym co je łączy, poza miejscem akcji, ujętym szeroko, od Los Angeles do Nowego Jorku, od San Antonio w Teksasie po Duluth nad Jeziorem Górnym w Minnesocie, jest narracja. Narracja poprowadzona z iście chirurgiczną precyzją. Do tego stopnia, że według m.in. Harolda Blooma, krytyka literackiego z Uniwersytetu w Yale, jego dzieła w większym stopniu powinny interesować historyków społecznych niż krytyków literackich. I choć nie wszyscy zgadzają się z tym poglądem, to nie sposób odmówić mu przynajmniej odrobiny racji. Wystarczy taki fragment:

„Leniwy pochód dotarł do miasta i ruszył chodnikami. Robotnicy byli teraz cisi i większość wyglądała na zawstydzonych. Kiedy maszerowali przez miasto, mieszkańcy siedzieli w oknach, a dzieci stały na trawnikach i gapiły się, aż rodzice wciągali je do domu i zatrzaskiwali drzwi. Bardzo mało mieszkańców było na ulicach. Motocykle policyjne jechały obok tak wolno, że kierowcy musieli od czasu do czasu podpierać się nogami, żeby utrzymać równowagę. Z samochodem szeryfa na czele kolumna strajkujących maszerowała bocznymi uliczkami, aż wreszcie dotarła do parowozowni. Robotnicy zatrzymali się na skraju terenów kolejowych, ponieważ torów strzegło dwudziestu mężczyzn uzbrojonych w strzelby i petardy z gazem łzawiącym”.

sladami_steinbeckaDzięki Steinbeckowi niemalże czujemy napięcie unoszące się nad ulicami miasta. W tym swoim literackim realizmie urodzony w Salinas w Kalifornii autor Na wschód od Edenu wyraźnie szedł w stronę społecznej wrażliwości. Wyraźnym motywem jego twórczości stał się bunt. Opór, rewolucja, strajk, niezgoda na opresyjną rzeczywistość. Pod tym względem zdawał się być typowym przedstawicielem pokolenia. Podobne inspiracje odnajdziemy chociażby u Hemingwaya czy też Williama Styrona, autora m.in. Wyznań Nata Turnera, Długiego marszu i Samobójczej rundy.

Choć więc Steinbeck jest typowy, na swój sposób powtarzalny, to jest jednocześnie pisarzem, bez znajomości którego nie sposób poznać Amerykę. Tak tą dawną, z trudnych czasów kryzysu lat 30., jak i tą współczesną. A że nie ma w tym cienia przesady dowodzą Paul Mason, Geert Mak oraz Michael Stalmarsk, którzy w swoich reportażach o Ameryce obficie czerpią z Steinbeckowskiej prozy. Zwłaszcza Mak, którego podróż śladami autora Zagubionego autobusu pomaga zrozumieć, że pewne rzeczy są niezmienne. Żeby to samemu sprawdzić może warto, tak jak Mak, wybrać się do USA w podróż za cieniem Steinbecka. Z jedną z jego książek pod bokiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>