Singer, „sztukmistrz” z Leoncina

Singer_Sztukmistrz_m

Tym co tworzy wielką literaturę nie jest jedynie język czy też wybrany przez autora temat. To również ponadczasowe przesłanie, zrozumiałe dla ludzi na całym świecie, w różnych epokach.

Doskonale zdawał się rozumieć to Isaac Bashevis Singer. Urodzony w 1902 r. w Leoncinie, wsi leżącej nieopodal Nowego Dworu Mazowieckiego, w swoim życiu zetknął się z różnymi kulturami. Począwszy od jego własnej, żydowskiej, przez polską i rosyjską, na amerykańskiej skończywszy. Obcując z nimi miał możliwość dostrzec, jak ważne jest dla człowieka aby funkcjonować w świecie, w którym można polegać na konkretnych wartościach. Niezależnie od tego, skąd się pochodzi.

Obraz sielski, wiejski

Opowiadane przez siebie historie niejednokrotnie umieszczał w realiach dawnej Polski. Od tej XVII-wiecznej w Niewolniku, po tę poznaną osobiście, a którą na dobre opuścił w 1935 r.

Nie inaczej jest z wznowionym ostatnio przez Wydawnictwo Literackie Sztukmistrzem z Lublina, w którym autor przenosi nas na ziemie polskie krótko po Powstaniu Styczniowym. Zaczyna się iście sielankowo. Główny bohater, Jasza Mazur, Żyd, który odsunął się od wiary, toczy życie pozornie pozbawione zmartwień. Choć na każdy grosz musi ciężko zapracować występami w cyrkach i teatrach, to niczego mu nie brakuje. Kiedy potrzebuje dobrze zje, stać go na to, aby wspierać biednych, a i nie brak mu towarzystwa kochających go kobiet.

Obraz ten odmalowuje Singer w sposób urzekający – i to od pierwszej chwili. Plastyczność opisów sprawia, że niemalże widzimy wszystko to, co otacza Jaszę. Domy, pola, podwórza, pokój, po którym chodzi i karczmę, w której rozmawia z przyjacielem. Przy tym wszystkim język Singera jest prosty, pozbawiony ozdobników czy kwiecistych metafor.

Niczym Camus

Singer_Dwor_mZ czasem historia zaczyna przybierać coraz to nowych barw. Wieś spokojna, wieś wesoła znika, a pojawia się w jej miejsce biedna chata wypełniona przez wykluczonych poza nawias społeczeństwa drobnych przestępców. Jednocześnie i nastrój Jaszy ulega zmianie. Z człowieka pewnego swoich kolejnych kroków zamienia się w kogoś, kto zdaje się tracić kontrolę nad biegiem wydarzeń.

Singer jednak bawi się z czytelnikiem i na powrót podsuwa mu przed oczy to co barwne i radosne. Pozwala wierzyć, że finał będzie pozytywny dla wszystkich. I po chwili zmiana. Autor jednym akapitem, jednym zdaniem potrafi wytrącić nas z równowagi. Choć jeszcze chwilę wcześniej zapewniał nas, że pewnie stoimy na nogach.

Tym utrzymywaniem napięcia, prostymi środkami, którymi przekazuje głębszą treść, w końcu i samym przekazem, przypomina autor Dworu Alberta Camus. Jego Jean-Baptiste Clemence, sędzia-pokutnik z Upadku, w pewnym momencie zdaje się być wręcz pierwowzorem Jaszy. Jeden i drugi poprzez uświadamianie sobie własnych błędów wskazuje je otaczającym go ludziom – a pośrednio i nam.

I w tym zdaje się tkwić siła twórczości Singera. Przywracając do życia świat już nieistniejący, pokazuje, że pytania o wartości oraz o to, czemu warto się w życiu poświęcić, nie znają granic. Ani geograficznych, ani czasowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>