Nie tylko Sienkiewicz. O powieści historycznej

Henryk_Sienkiewicz

Sięgająca korzeniami czasów antycznych powieść historyczna, rozwijająca się szczególnie mocno od XIX wieku, przez całe dekady cieszyła się niesłabnącym zainteresowaniem czytelników. Wydawane w ostatnich latach tytuły przekonują, że nie powinno to w najbliższym czasie ulec zmianie.

W polskiej kulturze dzieła Henryka Sienkiewicza, Bolesława Prusa czy też Aleksandra Kamińskiego zajmują miejsce szczególne. Trudno stwierdzić, czy wynika to jedynie ze szczególnych wartości ich twórczości, czy zwyczajnie lubimy powieści osadzone w realiach historycznych. Niezaprzeczalnym faktem natomiast jest to, iż równie znakomite dzieła możemy odnaleźć także wśród zagranicznych autorów.

Bestseller z przypadku

Paryski_architektW ich odnalezieniu pomaga niekiedy zbieg okoliczności. Malcolm Gladwell, kanadyjski pisarz i publicysta, zaliczany przez magazyn „Time” do grona stu najbardziej wpływowych myślicieli i naukowców, podczas jednej ze swoich wielu podróży natrafił na lotnisku na pewną książkę. Nic w tym dziwnego, wszak ileż to osób kupuje tuż przed wylotem czy jazdą pociągiem coś do poczytania? Tym razem jednak opowieść miała dość zaskakujący ciąg dalszy. Gladwellowi książka spodobała się bowiem do tego stopnia, że postanowił napisać o niej do brytyjskiego „Guardiana”. Książka szybko trafiła na listy bestsellerów, a w końcu została także przetłumaczona na język polski.

Charles Belfoure, autor Paryskiego architekta, wyznał, że fakt wydania jego książki w Polsce cieszy go szczególnie. To właśnie z Polski, a konkretnie z Krakowa, pochodziła jego matka, która wywieziona w trakcie wojny „na roboty” do Niemiec, po jej zakończeniu znalazła się w Stanach Zjednoczonych. Do Polski już nigdy nie wróciła. Nie zawitał do niej w swojej powieści także sam Belfoure. Zamiast Polski wybrał Paryż.

Powód był prosty – lepiej orientuje się zarówno w jego topografii, jak i architekturze. Ta zaś odgrywa w tym przypadku szczególną rolę. Główny bohater, Lucien Bernard, jest bowiem architektem. Zmuszony do funkcjonowania w rzeczywistości okupowanej przez Niemców Francji, sfrustrowany brakiem sukcesu zawodowego, do pewnego momentu zdaje się wieść stosunkowo normalne życie. Wtedy otrzymuje oficjalne zamówienie od niemieckiej firmy. Po nim kolejne – tym razem nieoficjalne – zamówienie na zbudowanie kryjówki dla pewnego Żyda.

Borykający się dotąd z przyziemnymi problemami wynikającymi z kosztownego trybu życia, (utrzymanie żony i kochanki kosztuje bowiem niemało), zostaje nagle postawiony naprzeciw Historii. Nie zwyczajnej, codziennej, rodzącej się z każdą mijającą minutą, ale wielkiej, wdzierającej się bez pytania na karty dziejów i zostawiającej ślady, z którymi nie będą w stanie poradzić sobie całe pokolenia. Człowiek, który dotąd skupiał się na sobie, dostaje szansę zrobienia czegoś także dla innych. A kto ratuje jedno życie…

Książka dekady?

Umrzec_na_wiosneTak jak Belfoure pokazuje jak człowiek może stać się bohaterem, tak Ralf Rothmann udowadnia, jak wiele wysiłku trzeba włożyć w to, żeby pozostać człowiekiem. Nazywana najważniejszą niemiecką powieścią dekady, najlepszą od czasów Blaszanego bębenka Günthera Grassa, Umrzeć na wiosnę jest opowieścią o dwóch obliczach. Pierwsze, wyraźnie widoczne już od pierwszych zdań książki, wprowadza nas do najniższych kręgów piekła. Tutaj wojna nie ma nic wspólnego z romantyczną wizją, gdzie niemalże z uśmiechem na ustach ginie się za ojczyznę. Tworząc krajobraz lęku i strachu dopada nawet tych, którzy do niedawna zdawali się czerpać z niej korzyści.

Młodzi bohaterowie książki Rothmanna, Walter i Friedrich, nastoletni chłopcy wcieleni pod koniec wojny do Waffen-SS, zostają wrzuceni w wir Historii i podejmują walkę. Ale nie będzie to walka z wrogiem, a z samą wojną. Jeden z nich zdezerteruje. Drugi będzie musiał wykonać na nim za to wyrok śmierci. I tutaj dostrzeżemy drugie oblicze powieści. Oblicze buntu, będącego według Alberta Camus jedną z najwyraźniejszych miar człowieka. Walter i Friedrich już samym oporem w stosunku do narzuconej im rzeczywistości zdają się ratować swoje człowieczeństwo – bez względu na to, jaki będzie finał.

Książka po turecku

Dziwna_myslOrhan Pamuk, turecki noblista, dla którego „powieści, podobnie jak obrazy, przedstawiają chwile zatrzymane w czasie”, reprezentuje całkowicie odmienną postawę. Zdaje się on czerpać szczególną przyjemność z tworzenia iście epickich narracji. Jego powieści dziejące się najczęściej w XVI-XVII oraz XX wieku i wciągają zarówno dzięki magii Turcji, jak i języka, jakim posługuje się Pamuk. Języka nieoczywistego, zdającego się momentami płynąć, szalenie poetyckiego i przepełnionego nostalgią.

We wszystkie swoje powieści autor umiejętnie wplata historię własnej ojczyzny. Dawne wojny i intrygi pałacowe, wielkie plany i przemiany minionego już „krótkiego stulecia”. Jego bohaterowie, a więc zarówno kupcy, jeńcy z Wenecji, jak i poeci oraz żołnierze, inaczej niż ci od Belfoura i Rothmanna, nie postępują wbrew historii tylko płyną wraz z nią. Tak jak płynie język Pamuka.

Najdobitniej widać to w Dziwnej myśli w mej głowie, najnowszym dziele tureckiego noblisty – imponującej panoramy drugiej połowy XX-wiecznego Stambułu. Historia tureckiego miasta, ukazanego na tle losów jednej rodziny uświadamia nam, jak wiele wydarzeń dziejących się na naszych oczach może nam umknąć. Historia, która staje się naszą codziennością, przesuwa się po naszym horyzoncie doświadczeń. Te przesuwające się punkty odniesienia kształtują zarówno nas samych jak i naszych bliskich. A powieść, którą Pamuk nazywa „życiem wtórym”, zdaje się nam to udowadniać. Ta historyczna posiada szczególne możliwości i może to właśnie w tym tkwi sekret jej powodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Required fields are marked *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>